cósie :D

Zamykam oczy , słyszę wiatr,
Niech pędzi daleko tam.
Zamykam oczy, czuję żal,
Też chcę polecieć w dal.
Otwieram oczy, widzę świt,
Czuję że jestem, by być.

_____________________________________________________________


Dziwny świat, zimne mokre ściany, ciemne korytarze. Gdzie ja jestem? Cuchnie tu starością i rozpadem, stąpam po stęchłej ziemi...

Jak mi zimno, dokąd iść ? Nic tu nie ma , nic nie słychać. Toczę gonitwę z własnymi myślami, idę przed siebie brodząc w gęstwinie. Gdzie tu koniec idę i idę, jak długo? -nie wiem.
Nagle jakby w ścianie widzę kogoś niewyraźnie, jakby za mgłą, zbliża sie do mnie brodząc jak ja, prawie mnie mija, i widzę...

Człowiek to chyba... Prawie odarty ze skóry, mięśnie ledwo kości się trzymają, co lepsze kawałki toczy robactwo, jak straszny to widok. Walę w ścianę krzycząc -gdzie jesteśmy? Nic, bez odzewu. Postać przystaje na chwile, jakby mnie zauważyła. Przygląda mi się jakbym był niewyraźny, trwa to krótką chwile - nagle wali w ścianę i jakby coś do mnie krzyczy...

Przyjrzałem się resztką jego twarzy, zamarłem...
 Poszedłem dalej...


____________________________________________________________________


 
Na skraju świata stoję zrozpaczony,
Na skraju świata stoję opuszczony.
Na krańców końcach przechylam się,
Może spadnę, lecz nie wiem czy chcieć.
Patrzę w tą otchłań, nie ma tam nic.
Jest pusto i nicość, nie wiem czy żyć.
Popatrzeć przed siebie, lecz nie ma tam nic,
Za sobą tylko cierpienie, aż chce się wyć.
Więc robię krok naprzód w tą przepaść w to nic,
Nie myślę co dalej , będę by być...


_________________________________________________________________________

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz